
O ile wczoraj złoty nieco osłabł i część uczestników rynku, jako powody tego ruchu mogła wskazywać wzmożoną aktywność przedstawicieli resortu finansów, banku centralnego i Rady Polityki Pieniężnej, którzy "martwili" się negatywnym wpływem zbyt mocnego na gospodarkę i przestrzegali przed możliwą interwencją, to dzisiaj rano kolejne mocne słowa nie robią już na inwestorach wrażenia. Tym samym wczorajsza uwaga, iż tzw. werbalne interwencje nie doprowadziły do wyraźnego naruszenia kluczowego poziomu 3,8550 zł za euro i tym samym były zbyt "słabe", okazała się trafna.